Czasem tak trudno wytłumaczyć rzeczy tak oczywiste, tym
bardziej, gdy w grę wchodzą pytania dzieci. Chyba ta kwestia męczy każdego
rodzica, choć czasem potrafi również doprowadzić do śmiechu, aż łzy płyną po
policzkach. Więc kiedy siedzieliśmy całą rodziną przy śniadaniu prawie
zakrztusiłam się sokiem, gdy syn zadał niewinne wręcz pytanie.
-Dlaczego tata od razu nie był z Tobą mamo?
-Bo wtedy tata był zakochany w innej pani. Nie wszystko się tak od razu układa Scott, ale jeżeli to przeznaczenie.. to dusze sobie zapisane w niebie w końcu złączą się tu na ziemi.
Spojrzałam na męża siedzącego obok i pod stołem delikatnie ścisnęłam jego udo, na co on odpowiedział mi uśmiechem i spojrzeniem jego czekoladowych oczu, w których się zakochałam.
-Dlaczego tata od razu nie był z Tobą mamo?
-Bo wtedy tata był zakochany w innej pani. Nie wszystko się tak od razu układa Scott, ale jeżeli to przeznaczenie.. to dusze sobie zapisane w niebie w końcu złączą się tu na ziemi.
Spojrzałam na męża siedzącego obok i pod stołem delikatnie ścisnęłam jego udo, na co on odpowiedział mi uśmiechem i spojrzeniem jego czekoladowych oczu, w których się zakochałam.
Odwróciłam się tyłem do niej i zerknęłam za okno. Pogoda
pozostawiała wiele do życzenia, ale tak wyglądał Londyn prawie każdego dnia.
Powróciłam wzrokiem do przyjaciółki posyłając jej czuły uśmiech.
- Powinnaś się zastanowić Ali, obie wiemy jaki jest James,
ale kocha Cię. Rozstanie to poważna sprawa. Zawalcz, miłość to w dużej mierze
walka.
- Wiem. Tu nie chodzi o niego tak na prawdę... Tylko o mnie,
pokochałam kogoś innego.
Zmarszczyłam brwi i włożyłam do ust ciastko, wiedząc że nie
muszę naciskać. Ona zawsze wszystko mówiła i vice-versa.
- Pamiętasz Nathana Styles`a?
Zapytała mnie, a mnie ciastko utknęło w przełyku. Dopiero po
dłuższej chwili uniosłam na nią spojrzenie mając przed oczyma spotkanie z przed
paru dni, które nie dawało mi normalnie funkcjonować i spać.
- Tak, bardzo dobrze pamiętam jak mi o nim opowiadałaś.
Szepnęłam dobrze wiedząc co zaraz usłyszę. Zacisnęłam usta w
linie i ugryzłam się w język starając się trzymać emocje na wodzy.
- To on, to
jego
pokochałam.
Usłyszałam słowa mojej najlepszej przyjaciółki, które sprawiły
że poczułam się jak dusza w nie swoim ciele.
- Ali, przepraszam chyba się zasiedziałam. Alan pewnie już
czeka na dole.
Tłumaczyłam pospiesznie zbierając swoje rzeczy i narzucając
na siebie płaszcz.
-Wciąż umawiasz się z Salvatore`m?
Powiedziała z wyczuwaną nutką nagany w głosie. Ja tylko
przytuliłam ją mocno wzdychając cicho.
- Trzymaj się Alison i cokolwiek chcesz zrobić rób zgodnie z
sercem.
Nie patrząc za siebie wyszłam zatopiona we własnych myślach.
Spotkanie z Alanem miałam dopiero za dobrą godzinę, więc poszłam do jednej ze
swoich ulubionych restauracji. Usiadłam pod samym oknem i zamówiłam kawę, wtedy
właśnie usłyszałam jego głos. Wyprostowałam się a po moich plecach przebiegł
zimny dreszcz. Uniosłam wzrok i spojrzałam w kierunku, z którego dobiegała
rozmowa. Ujrzałam go z jakąś niezwykłej urody blondynką, która wyraźnie śliniła
się do niego nad stolikiem, co chwila trzepocząc rzęsami. Nie wiedząc sama
dlaczego skrzywiłam się i na moje nieszczęście moje spojrzenie skrzyżowało się
z jego. Nie wiem ile czasu trwało nasze mierzenie się wzajemne wzrokiem. Wyraźnie czułam swoje bijące serce i mogłam być pewna, że na
moich policzkach pojawiły się rumieńce. Przełamując się zagryzłam nerwowo dolną
wargę i odwróciłam wzrok. Po krótkiej chwili, która wydawała mi się wiecznością
wciąż czują na sobie jego świdrujący wzrok wstałam zostawiając odpowiednią kwotę pod spodkiem kawy, której nawet nie tknęłam. Szybkim i drżącym
krokiem wyszłam na ulicę. Jednak gdy uderzyła we mnie fala lodowatego wiatru cofnęłam się wpadając prosto w silne
objęcia mężczyzny. Zaczynają cicho przepraszać odwróciłam głowę i napotkałam
uważne oraz wyraźnie rozbawione spojrzenie czekoladowych oczu należących do samego Styles`a, który trzymał
obecnie swe dłonie na mojej talii.
- Jak kot?
Zapytał jak gdyby nigdy
nic. Nabrałam gwałtownie powietrza do płuc i odpowiedziałam chcąc wyswobodzić
się z jego uścisku, nie mogąc już wytrzymać jego dotyku. On jednak widocznie
miał inne plany mocno mnie przy sobie trzymając.
- Oddałam go do przyjaciółki, nie mam czasu na zwierzęta.
Powiedziałam, co tylko po części było prawdą. Nie wzięła go,
bo przypominał jej o nim, ale tego za żadne skarby nie mogła mu wyznać.
- Mimo iż nie lubię kotów chciałbym osobiście sprawdzić jak
się ma, panno... Petrova?
- To nie będzie konieczne Styles.
Syknęłam wreszcie uwalniając się z jego uścisku.
- Mówiłem szczerze, proszę się nie denerwować.
Rozbawiony wyjął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Przysunął
ją w moją stronę, ale tylko pokręciłam przecząco głową w zamyśleniu szepcząc
pod nosem.
- Prześladuje mnie...
On tylko spojrzał na mnie marszcząc brwi widocznie słysząc
mój szept.
- Co?
- Mówiłam, że jestem umówiona. Żegnaj..
Powiedziałam odwracając się i zaczynając odchodzić.
- Nawet nie zdradziłaś mi swojego imienia!
Krzyknął za mną, ale ja tylko uśmiechnęłam się pod nosem
odchodząc na tyle daleko by dźwięki ulicy go zagłuszyły.
- Znowu nie dasz mi spać.
Szepnęłam sama do
siebie kręcąc głową.
-
Znowu nie dasz mi spać.
Usłyszałam
słowa męża tuż przy uchu. Uśmiechnęłam się do niego i swoich wspomnień
odpowiadając.
-
Potraktuj to jako zapłatę...
Zabrałam
dłoń z jego kolana uśmiechając się niewinnie i wstałam od stołu po skończonym
już posiłku.
****
Rozdział powstał w wyniku wielu próśb. hmm, a komu dedykuję? Zuza.. Tobie, bo na serio wtedy ... to wszystko było tak skomplikowane.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz