Zatłoczona kawiarnia, to najbezpieczniejszy teren na jaki mogę się
zdecydować. Ubrana w luźną, białą sukienkę próbowałam usilnie ukryć swój lekko
zaokrąglony brzuch. Trochę wzrostu dodawały mi kremowe szpilki, które rytmicznie
dudniły, gdy przechodziłam przez kawiarnie. Usiadłam przy właściwym stoliku i
zamówiłam kawę obracając nerwowo w dłoniach swój telefon.
Po chwili uniosłam wzrok znad stolika słysząc głos, za którym w jakiś
przedziwny sposób zatęskniłam. Widząc go w całej okazałości uśmiechnęłam się
szepcząc słowa powitania
-Bardzo przeskrobałam
Alanie?- zapytałam wstając i wymieniając z nim długi uścisk.
-Tak, ale to był pierwszy i ostatni raz, kochanie.
-Mówisz jakbyś mnie nie znał.
-Tak, ale to był pierwszy i ostatni raz, kochanie.
-Mówisz jakbyś mnie nie znał.
Rozbawiona przewróciłam oczami i usiadłam na miejscu wyślizgując się z
jego silnych i mocnych ramion. Jego obecność działała kojąco, a mój wyjazd
tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że czasem nie warto żądać zbyt wiele.
Spojrzałam mu w oczy i westchnęłam głęboko, wiedząc dokładnie co chcę mu
powiedzieć.
-Przepraszam, że tak
zniknęłam musiałam przemyśleć wiele spraw, które przytłoczyły mnie. – zrobiłam
krótką przerwę i uśmiechnęłam się szerzej widząc lekką niepewność w jego
spojrzeniu – Dziś już wiem i jestem pewna... Ten ślub to najlepsze wyjście.
*****
Nigdy nie było tak delikatnie, może właśnie to lubiłam, ale tym
razem... Nie myślałam wcale o Alanie, przed oczami jawiła mi się postać o
brązowych oczach i tym seksownym uśmieszku na jego ustach.
Leżąc w łóżku i uspokajając oddech spojrzałam na Alana stojącego przy
oknie i palącego cygaro, jak gdyby nigdy
nic. Reguła. Rutyna. Okryłam się pościelą i jęknęłam cicho czując lekki ból w
okolicy podbrzusza. Skuliłam się, ale on nawet nie zwrócił na mnie uwagi,
pogrążony we własnych myślach. Pogłaskałam się dłonią po moim brzuchu
delikatnie.. opuszkami palców, jakby pod skórą kryło się coś nie z tej ziemi.
Kruchość istnienia, jak powiedziała mi kiedyś moja własna matka. Zapominając
całkowicie o bólu, który odczuwałam, położyłam całą dłoń na brzuchu i
przymknęłam powieki. Wiedziałam, że to za wcześnie by go poczuć, ale sama
świadomość tego, że noszę pod sercem swój mały skarb, całkowicie bezbronny..
rozczuliło mnie. Tą niesamowicie
magiczną mgiełkę przebił gwałtownie głos Alana, który nie wiedząc kiedy wrócił
na łóżko i pochylając się nade mną powiedział z wyrzutem wyraźnie wyczuwalnym w
jego głosie.
-Byłaś dziś inna...
mniej drapieżna.. obojętna.
Skrzywiłam się słysząc te słowa, patrząc mu w oczy powoli oblizałam
dolną wargę ust.
-Jestem w ciąży, teraz
wszystko jest inne. Pogódź się z tym ..
Westchnęłam i wymknęłam się z łóżka czując wzrastającą we mnie
irytację. Dopiero gdy znalazłam się w łazience, a gniew i rozżalenie zaczęły
robić swoje. Poczułam drugą falę bólu. Skuliłam się na zimnej posadce łazienki
i starając się oddychać głęboko spojrzałam na swój pierścionek zaręczynowy,
który po raz pierwszy tak ciążył mi na sercu.
****
-Beth, tak jestem
pewna, że wszystko już gra. Ból minął, nie masz się o co martwić siostrzyczko.
Mówiłam spokojnym głosem do telefonu obserwują z fotela krzątającego
się przed wyjściem Alana. Po raz kolejny uspokoiłam młodszą siostrę i
pożegnałam się odkładając telefon na stolik. Wciąż jeszcze nie czułam się
najlepiej, ale jak zwykle zacisnęłam usta próbując to ukryć.
-O której wrócisz?
Zapytałam cicho wiedząc, że i tak mnie usłyszy.
-Późno.. powinnaś iść
do Klubu, potańczyć. Rozerwiesz się, a przy okazji coś zarobisz, no wiesz, póki
brzucha nie widać.
Przez chwilę patrzyłam na niego lekko
szokowana, jednak ten stan zastąpił inny.. Podchodząc do niego syknęłam:
-Jedyny
Twój problem, to narzeczona słaba w łóżku i jej brak zarobku?
Spojrzał na mnie zaskoczony i nawet nie wiem
kiedy poczułam jego dłoń na swoim
policzku. Uderzył mnie. Zszokowana cofnęłam się o kilka kroków i oparłam o
ścianę. Wszystko działo się zbyt szybko. W jednym momencie po moich policzkach
popłynęły łzy, których nie potrafiłam powstrzymać. Opadłam na ziemię drżąc
cała. Kiedy ponownie uniosłam wzrok, jego już nie było. Usłyszałam tylko huk
zatrzaskujących się drzwi. Wyszedł, a ja przyłożyłam dłoń do pulsującego z bólu
policzka, ale to nie on bolał najmocniej.. to moje serce.
******
przepraszam, że tak długo.. dedykuję Beci. <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz